Siedze w pracy, za oknami szaleje wiatr jak w listopadzie i nic mi sie nie chce. Tak jakos zle mi jest I nie jestem w stanie tego wytlumaczyc. Moze czesciowo to wina PMS, ale pogoda tez nie wplywa na mnie ostatnio pozytywnie. To chyba bylo najgorsze lato od czasu jak przyjechalam do USA. I nie mam na mysli wzgledow finansowych, o ktorych na okraglo mozna uslyszec z ust kolejnych managerow. Sytuacja ekonomiczna miala na to wplyw z jednej pory, a przecietna pogoda z drugiej. Nie jestem w stanie przypomniec sobie poczatku wrzesnia, zebym ubierala cos z dlugim rekawem tak jak dzisiaj. Nasza wyspa opustoszala. I znowu z jednej strony nie trzeba sie denerwowac banda idiotow za kierownica, a z drugiej tak jakos pusta I przygnebiajaco jest. Ciesze sie ze lato sie skonczylo, pomimo tego ze kiedys to byla moja ulubiona pora roku. Nie moge sie doczekac zimy bo to beda moje w koncu zasluzone wakacje.
Mam juz nawal nauki, bo musialam czekac az dostane ksiazki zamowione przez Internet. I znow sie zastanawiam jak ja to robie latem, skoro mam tylko polowe czasu, zeby wszystko zrobic, a teraz jak mam normalnie caly tydzien to mi czasu nie starcza. Jeszcze tylko pare ( dokladnie 4) weekend I bede miala soboty I niedziele wolne tak jak normalni ludzie. Zaczynam planowac wyprawe do Waszyngtonu I Nowego Jorku w niedalekiej przyszlosci. Jakos tak dziwnie teskno zaczyna mi sie robic za Europa. Nie moge powiedziec, ze Polska, bo mam taka ochote kupic calodzienny bilet na metro w Berlinie I wybrac sie pod aniolka, Alexanderplatz I do Poczdamu, posiedziec w kuchni wujka I pic ta najlepsza pod sloncem kawe. Swoja familie tez bym z checia przytulila. Boze Narodzenia zdecydowanie odpada. Odmawiam kolejnego zwiedzania w srodku zimy, pomimo tego, ze w 2 lata temu zima wcale nie byla najgorsza. Moze 2 tygodnie na Wielkanoc. Jezeli by mi sie udalo to byloby to napewno bez meza. Pozyjemy, zobaczymy jak sie to wszystko ulozy.
Mam mocne postanowienie poszukac pracy zima. Mam dosc tego miejsca, skoro nie moge go zmienic to czas zmienic prace. Sytuacja z tego weekend przekonala mnie do tej decyzji juz na pewno. Jeden z managerow zatrudnil niepelnoletnia dziewczyne, ktora zna wlascicieli naszej firmy. Aby dostac bonus w postaci 25 centow za kazda przepracowana godzine, studenci przynajmniej ci miedzynarodowi w tym roku musieli zostac do 7 wrzesnia. Studenci amerykanscy teoretycznie powinni zostac do samego konca. Zeby nie wywolywac zadnych problemow wspomniany manager postanowil dac wspomnianej dziewczynie bonus pomimo tego, ze najmniej brakowalo jej 3 dni pracy. Zrobil to tylko dlatego, zeby nie miec problem z wlascicielami. Z drugiej strony byl student z Jamajki, ktory w poniedzialek, w ktory powinien pracowac mial samolot do domu. Oczywiscie powstal wielki problem, no bo nie dotrzymal on warunkow swojego kontraktu. Dodam, ze chlopak byl tu juz drugi rok I byl dobrym pracownikiem. Sama bylam swiadkiem jak moj manager zapytal sie go czy warto mu sie wyklocac o marne $150. Na co Jamajczyk odpowiedzial, ze w domu to jest jego miesieczny czynsz. Wiec gdzie tu sprawiedliwosc, ze dzieczyna, ktora nie potrzebuje tych pieniedzy dostaje je, a odmawia sie ich osobie ktora tu byla dluzej I ktora zarabia na swoje utrzymanie. Ostatecznie slyszalam, ze ten chlopak mial dostac swoj bonus, ale musial o to walczyc.
Z jednej strony boje sie skladac aplikacje o prace, bo nie chce uslyszec, ze sie nie nadaje. Dla mnie taka odmowa to cos najgorszego na swiecie, bo cierpi moje przekonanie, ze jestem najlepsza na swiecie. Chcialabym w tym momencie poszukac pracy, ktora moglaby sie zamienic w kariere, ale chyba jestem na tyle zdesperowana, ze wezme cos co bedzie mi podobnie placic, bo nie chce miec juz nic wspolnego z glupota w tym miejscu. Mam rowniez dosc takich dni jak dzisiaj, ze nie mam co ze soba zrobic. Odmawiam pojscia do domu, bo chce miec przynajmniej 40 godzin.
2 dni temu skonczylam druga czesc letniego semestru i mam 10-dniowa przerwe. A po jesiennym semestrze bede musiala sie zastanowic co chce robic jak dorosne. Nie jestem tak do konca jeszcze pewna. Wlasnie nadszedl moment w pracy, ze mam ochote stamtad wyjsc i nigdy wiecej nie wrocic. W tym roku ten moment nadszedl wyjatkowo pozno, ale jednak sie pojawil. No bo ile mozna pracowac z idiotami?? Ja oczywiscie mam sposoby zeby sie dowiedziec, kto ile zarabia, i jestem w szoku, ze niektorym idiota tak duzo placa. Szczerze mowiac niewiele jest tam osob madrzejszych ode mnie. Moja praca ma dwie zalety. Pierwsza to ta, ze moge sobie praktycznie sama ukladac moje godziny. A druga, to ta, ze nie musze pracowac przez 4 miesiace. O dziwo Tom powoli tez ma dosyc tego miejsca. W zeszlym tygodniu nawet probowal zmienic prace na inny departament, zeby zarabiac wiecej pieniedzy, ale VP sie nie zgodzil, a z drugiej strony nie przejawial checi dania mu podwyzki. Bezposredni szef Toma, krzywo patrzy na jego dodatkowy dochod z jego wlasnej firmy i nasze mieszkanie za darmo i uwaza, ze nie potrzebujemy wiecej pieniedzy. Nowy samochod tez go moze radzic, ale pieniedzy nigdy za duzo, tym bardziej, ze wiecej by sie przydalo, bo nie mamy zamiaru mieszkac za darmo do konca zycia. Poza tym oboje jestesmy dobrzy w oszczedzaniu pieniedzy i zadne z nas by nie latalo i nie plakalo, ze na nic nas nie stac, tak co niektorzy, zeby dostac podwyzke.
Mam nadzieje, ze moze uda mi sie znalezc prace z dobrymi benefitami (ponglish mi sie wlaczyl, ale nie wiem jak to przetlumaczy - ubezpieczenie zdrowotne, emerytura, wakacje). Od momentu jak Tom byl na pogotowiu zasypuja nas rachunkami. Kosztowalo nas to $100, ale zeby odzyskac reszte to musze wypelniac jakies formularze, wysylac czeki i tracic wiele czasu. O dentyscie to nawet nie wspomne!! A kobieta w pracy mowi do nas w taki sposob jakbysmy mieli byc wdzieczni ze mamy takie beznadziejne ubezpieczenie. Tesknie za publiczna sluzba zdrowia, bo chyba denerwuje cie to mniej jak nie musisz za to wszystko placic gotowka przy kazdje wizycie. Bede najwiekszym fanem Obamy, jezeli uda mu sie reforma sluzby zdrowia. Wybacze mu nawet to, ze na pol czarny jest. :P
Rodzice zaliczyli 2 wesela tydzien po tygodniu, a mnie znowu wszystkie imprezy ominely. Na pierwszym panna mloda byla w 4 miesiacu ciazy z blizniakami. W wieku 21 lat, bez matury nalezy pogratulowac. Nalezy pamietac, ze przeprowadza sie do Niemiec pomimo tego, ze nie zna jezyka prawie wcale, bo tam pracuje jej maz. Nie jestem w stanie zrozumiec jak ludzie tak moga zyc, ale zycze szczescia i pomyslnosci. Wsrod gosci znalezli sie terrorysci. Mam na mysli meza kuzynki, ktory pochodzi z Maroka i jego ojca, ktory akurat przzyjechal z wizyta na miesiac. Dopiero sie okaze, czy w ogole wyjedzie. Ludzie na weselu nie wiedzili jak sie zachowac po ojciec mowi tylko po arabsku i francusku i nie mieli jak sie porozumiec. Moja czesc rodziny miala czas przywyknac, najpierw przywiozlam im Hiszpana a pozniej Amerykanina. Zaden z nich w koncu nie wladal jezykiem polskim w najmniejszym stopniu. Z drugiego wesela pamietam tyle, ze jedzenie kosztowalo 16 000PLN!!! W tym prypadku panna mloda nie ma pracy, a juz splacaja kredyt mieszkaniowy. To chyba normalne realia w Polsce. Zastanawiam sie nadal jaki jest sens wyrzucania takich pieniedzy na wesele. Ja wiem, ze to pododbno jeden jedyny taki dzien w zyciu, ale to wyjatkowy dzien dla panstwa mlodych, a nie tych co licza na impreze za darmo. W zasadzie nie za takie darmo, jak trzeba kupic nowa kreacje i prezent. Moj slub kosztowal mnie pare dolcow za pozwolenie na slub, ubranie i motel (niestety) i tez uwazam, ze byl wyjatkowy i bede go pamietac do konca zycia.
Wczoraj zasnela po 21. Nawet nie doczekalam momentu jak Tom wrocil z pracy. Cos mi sie wydaje, ze dzisiaj bedzie podobnie. Musze odreagowac i odespac moje krotkie noce w przeciagu ostatniego tygodnia. Od momentu jak nie mam zadan domowych nie mam motywacji do robienia czegokolwiek. Na razie pozwalam sobie na ten luksus, a jutro albo pojutrze zabiore sie za sprzatanie, prasowanie i inne ciekawe zajecia.
We wtorek mam nadzieje na jeden z niewielu moich wolnych dni tego lata przeznaczonych na cos relaksujacego. Na razie chcemy pojechac do Philadelphii do zoo. Nigdy tam nie bylam, a poza tym minelo juz pare lat odkad bylam w duzym zoo i chce je zobaczyc. Zoo obchodzi w tym roku 150 rocznice utworzenie. Ciekawe jest to ze USA to taki mlody kraj, a zoo ma 150 lat, w Polsce ktora liczy sobie ponad 1000 lat najstarsze zoo mam 144 lata. Az trudno mi wytlumaczyc jak bardzo chce gdzie pojechac chociaz na pare dni. Tylko gdzie by tu znalezc czas na Waszyngton, Nowy Jork, Boston...
Jutro trzecia rocznica naszego slubu. Az trudno mi uwierzyc ze ktos ze man tyle wytrzynal. W koncu cale moje zycie matka mi powtarzala, ze z wlasnej woli, to nikt ze mna nie wytrzyma. Rozumiem, ze rodzice w tym wypadku nie maja wyboru. Pomimo tego, ze mamy chwile, ze jestesmy gotowi sie pozabijac to nie mam na co narzekac. Wlasciwie to ja nadal podziwial Toma, ze mnie nie zostawil. Ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego ze czasami jednak nie do zniesienia i chociaz nad tym pracuje, to nie zawsze udaje mi sie wygrac z moim temperamentem. Przez te 3 lata nie mam wlasciwie na co narzekac. Powinnam odpukac w niemalowane, zeby nie zapeszyc, ale na razie wszystko sie dobrze uklada. Szkoda, ze rocznica slubu wypada w srodku wakacji bo nawet nie mozemy sie urwac na pare dni, zeby ten czas spedzic z dala od wszystkich, tylko ze soba. Na razie zanosi sie na to, ze ja bede siedziala w domu z zadaniem domowym z psychologii, a Tom bedzie w pracy az do rana w poniedzialek.
2 tygodnie temu po ponad dwoch zmarnowanych dniach w salonach samochodowych kupilismy nowy samochod. Tym razem padlo na Honde CR-V a kolorze granatowym. Samochod jest ladny i w dodatku madry bo moze nam nawet powiedzic jak bardzo zuzyty jest olej w silniku, o roznych dziwnych temperaturach i pomiarach nie wspominajac. Nasze poszukiwania samochodu zaczely sie od Mitsubishi Endeavor. Chociaz ladny to uzywany, i jak na uzywany to duzo za niego chcieli.W dodatku mial silnik szesciocylindrowy o pojemnosci 3.8l wiec nie bardzo chcialabym to poic, przy czym straszyli nas ze to chodzi na drozsza benzyne. Ostatecznie stwierdzilismy, ze za podobne pieniedza mozemy kupic jakies mniejsze SUV. Logiki w tym zadnej a ja nadal uwazam, ze bardziej oplaca sie tu kupic nowy samochod niz uzywany. Na nowy samochod mozna dostac o wiele nizsze oprocentowanie kredytu, niz na ten uzywany. Pojechalismy z zamiarem kupna Toyoty RAV-4, prawie pod Philadelphie, bo jeden z wiekszych wiec bedzie wiekszy wybor. Model ktory chcielismy mieli w dwoch kolorach, czerwonym i srebrnym i zaden z nich nas nie zachwycil. Czerwony samochod mamy, wiec po co nam drugi. W kompleksie bylo kilka innych dealerow i przez przypadek trafilismy do Hondy. Po wielogodzinnych negocjacjach (ktorych najbardziej nie nawidze z kupowania samochodu) postanowilismy wrocic do domu, bo bylo za pozno, zeby zalatwic ubezpieczenie. Nastepnego dnia Tom zadzwonil do lokalnego dealera, ktory zgodzil sie sprzedac nam samochod na tych samych warunkach. Po tym jak pojechalismy do dealera mieli problem, ze uzyskac potwierdzenie na kredyt, oczywiscie przeze mnie. Twierdzili, ze nie mam numeru SS wystarczaja dlugo i musza poczekac na zatwierdzenie od osoby, a nie komputera. Dziwie sie, ze nam sprzedali samochod 2 lata temu i tak dlugo to nie trwalo. Jak na razie odmawiam jazdy Honda, bo wystarczajaco sie nasluchalm od Toma ze ja jako pierwsza porysowalam kolpaki, a po dwoch latach bok samochodu. Teraz jego kolej. Nie musze dodawac, ze rodzice z kazdej strony uwazali, ze kupno nowego samochodu to glupota, a moi jakby mogli to by kazali oddac samochod, zeby kupic SUV. Czy ja im mowie co oni maja robic?? Ja sie nikomu nie wtracam w to jak wydaja pieniadze. Moja matka twierdzi, ze domu nigdy nie kupimy, a ja nie chce kupowac domu kosztem wszystkiego innego. Wiec teraz juz tylko wakacje w styczniu i moge oszczedzac cala reszte. Caly czas patrze na te wakacje w Meksyku. Chyba szykuje sie wyjazd do Puerto Vallarta w styczniu.
Oczywiscie nie dalam spokoju Tomowi i dzien przed urodzinami powiedzial mi co dostane w prezencie. Z racji tego, ze nie mam zbyt wielu materialnych rzeczy, ktorych potrzebuje, sama wczesniej zasugerowalam ze moze mi kupic bilety na jakis koncert albo przedstawienie. Dostalam bilety na przedstawienie Cirque Dreams w Atlantic City. Widzielismy pare podobnych przedstawien na statku podczas naszego rejsu i niesamowicie sie te przedstawienia podobaly. Pomijajac fakt niesamowicie niewygodnych krzesel przedstawienie bylo niesamowit, o wiele lepsze i trudniejsze od tych, ktore widzielismy wczesniej. Oprocz biletow dostalam rowniez noc w jednym z kasyn w AC. Pokoj byl niesamowity i olbrzymi z jacuzzi w sypialni.W zyciu bym nie zaplacila za jedna noc tyle ile moj maz zaplacil za ten pokoj, tylko dlatego, zebysmy mieli jacuzzi, o ktorym ja wspominam od czasu do czasu, z racji tego, ze w kazdym naszym mieszkaniu mamy jedynie prysznic, a mi raz na jakis czas marzy sie dluga, relaksujaca kapiel. Oprocz strasznej pogody tego dnia, ktora nie pozwolila nam na spedzenie czasu na zewnatrz, mielismy niesamowicie uda dzien.
Oczywiscie w zyciu jest tak, ze dobre rzeczy przychodza razem z tymi zlymi, i tak podroz do domu zamiast 45 minut zajela nam 3 godziny, bo na autosradzie byl jakis straszny wypadek i musielismy zjechac z niej i ominac miejsce wypadku co zajelo nam pare godzin. Jak juz dotarlam do pracy okolo 13 to po sprawdzeniu poczty i paru innych newsach mialam juz dosyc. Po niecalej godzinie moje udane urodziny nalezaly do przeszlosci a teraz musze kombinowac jak tu przepracowac 40h w tym tygodniu i zdarzyc na czas z wszystkimi moimi zadaniami domowymi. Wiem, ze sen jest przereklamowany, ale to niesprawiedliwe, ze jak chce sie chociaz troche zrelaksowac to musze za to placic taka straszna cene.
Moi rodzice obchodza dzisiaj 28 rocznie slube. Jeszcze tylko 25 lat i ja ich dogonie. Staralam sie znalezc jakis madry lub smieszny cytat, ktory moglabym im wyslac. Cytat, ktory znalazlam autorstwa ksiedza Twardowskiego jest genialny. A oto on: „Kazde malzzenstwo przypomina trzy zakony: na poczatku franciszkanow, radosnych, zapatrzonych w przyrode; z czasem - mocnych w slowach i argumentowaniu dominikanow, po latach juz tylko kamedulow, przestrzegajacych reguly milczenia.' Mam nadzieje, ze rodzice docenia moje poczucie humory.
Dzisiaj wtorek a ja zamiast miec wolne siedze w pracy z przekonaniem, ze dzisiaj sroda i co chwile lapie sie na tym, ze nie zdarzylam z zadaniem domowym na dzisiaj. Nie lubie jak zmienia sie moj dzien wolny, bo musze na niego czekac ponad tydzien. W tym tygodniu moj maz zadecydowal, ze bedziemy mieli wolne we wtorek, bo to moje urodziny i podobno mamy plany na ten dzien o ktorych jeszcze nic nie wiem. Podobno taka niespodzianka. Mam tylko nadzieje, ze zawalu nie dostane jak sie dowiem co to. O maly wlos na urodziny nie dostalam skutera wodnego. Za te pieniadze to chyba bym jednak wolala drugi samochod jak skuter wodny. Nie zebym miala cos przeciwko skuterowi wodnego, ale najpierw przydalby nam sie dom lub drugi samochod, niz cos co uzyjemy pare razy w roku, no bo wiekszosc naszych dni wolnych poswiecona jest na pranie, sprzatanie i inne przyziemne obowiazki. A jak mam dostac drogi prezent na urodziny to ja sie opowiadam za diamentowymi kolczykami lub naszyjnikiem.
Moja wlasna, rodzona matka przyslala mi kartke z data 25 lipca, zamiast 23. Rozumiem, ze 25 lat minelo i ciezko to wszystko zapamietac przy 2 dzieci, ale zeby az taki Altzheimer, w jej jednak niepodeszlym wieku? Kolejne urodziny bez tortu, chyba ze go sama zrobie, na co sie nie zanosi, a fanem amerykanskich wypiekow jednak nie jestem. Moje ostatnie prawdziwe urodziny byly 5 lat temu, i dlugo na nic podobnego sie nie zanosi.
Rozmawialam wczoraj z mamusia, ktorej spodobal sie moj przyszly (mam nadzieje) dom. Ojciec oczywiscie stwierdzil od razu, ze za duzy i po co nam to i korniki zjedza, bo to z drewna. Chyba taki standard, ze cokolwiek robie to i tak bedzie zle. Mam swoj wlasny plan 5-letni. Cos mi w krwi pozostalo z czasow komunistycznych. Aby okolo moich 30-tych urodzin miec wlasny wymarzony dom. Jak juz ta sprawe zalatwimy, to moze zaczne sie zastanawiac nad jakims potomkiem. W tym semestrze mam psychologie rozwoju dziecka i naczylam sie o calej masie wad i chorob genetycznych, wiec mam mocne postanowienie przebadac wszystkich i wszystko co uczesniczy w poczeciu dziecka, zeby zdrowe bylo, a wiadomo, ze z wiek prawdopodobienstwo wad wzrasta. Nie ma to jak paranoja.
Co raz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze gdzies w okolicach stycznia beda wakacje w Meksyku. Boze jak ja potrzebuje relaksu. Nawet jak probuje odpoczac to czuje jak bardzo jestem spieta, bo i tak nie moge pozbyc sie mysli o pracy i szkole i innych obowiazkach.Chce sie wyspac, napic, opalic i odpoczac. Czytalam gdzies ostatnio, ze na relaks potrzebujemy przynajmnie 3 tygodni. I wish...
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 13842

Mam 25 lat, od paru lat mieszkam w New Jersey. Czasami staram sie wykorzystac to miejsce aby wyrzucic z siebie frustracje dnia codzinnego, a kiedy indziej zeby po prostu opisac swoje przygody jak rowniez wydarzenia dnia codziennego, ktore i tak roznia sie bardzo od tych w Polsce.
Proba uzewnetrznienia wszystkich moich problemow i frustracji zwiazanych z podejmowaniem powaznych zyciowych decyzji i nie tylko...
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: